ZAROBKI W BRANŻY FOTO W POLSCE 2018

“Tegoroczne zestawienie przygotowaliśmy w oparciu o informacje uzyskane od ponad 50 fotografów z całego kraju. Z rozmów, które przeprowadziliśmy, wyłania się obraz dwojaki. Z jednej strony widać efekty rosnącej konkurencji i swobodnej dostępności sprzętu, z drugiej pojawiają się nowe możliwości zarobku. Przede wszystkim w oczy rzuca się jednak problem charakterystyczny dla rynku polskiego: fotografowie nie chcą rozmawiać o swojej sytuacji, obawiają się konkurencji, a do tematu branży podchodzą z nieufnością. Wielokrotnie usłyszeliśmy: „Jest kiepsko i tyle. Nie będę wypowiadał się na ten temat”. Problem jest o tyle istotny, że większość fotografów zwraca uwagę na przesycenie rynku, a porównanie stawek sprzed 5 lat nie ukazuje wcale dużej poprawy w zarobkach. Wnioski możecie wysunąć sami. Drodzy fotografowie, jeśli nie będziemy poruszać tego tematu, nie ma co liczyć na jakąkolwiek poprawę.

Elastyczność, (nadal) słowo klucz W oczy rzuca się rewolucja technologiczna ostatnich lat i przetasowanie rynku z nią związane. Coraz więcej starych modeli biznesowych przestaje sprawdzać się w dzisiejszych realiach, powstają jednak nowe pola eksploatacji fotografii, które szybko gospodarowane są przez młodsze pokolenie fotografów. Jedno jest pewne: czasy, gdy na fotografii  zarabiało się łatwo, minęły bezpowrotnie. Dziś, aby efektywnie funkcjonować w zawodzie, trzeba być ciągle aktywnym i potrafić odnaleźć się w meandrach mediów społecznościowych i autopromocji. Oczywiście umiejętności fotograficzne jak zawsze są w cenie (wystarczy spojrzeć na gałąź profesjonalnej fotografii modowej), sam rynek stał się jednak dużo bardziej dynamiczny. Klienci zdają się mieć coraz większe wymagania (nie zawsze idące w parze z budżetem), a od fotografów oczekuje się coraz większego wachlarza umiejętności. Z drugiej strony wszystko to sprawia, że coraz prężniej rozwijają się poszczególne nisze, które otwierają przed fotografami nowe możliwości pozyskiwania zleceń.

Dysproporcje maleją? Pewnym zaskoczeniem był fakt, że obserwujemy coraz mniejszą różnicę pomiędzy stawkami oferowanymi w stolicy, a tymi panującymi w innych miejscach kraju. Oczywiście rozbieżności cenowe nadal są widoczne, co pokazuje spory rozstrzał widełek cenowych dla niektórych zleceń, ale istotny wpływ na sytuację wydaje się mieć fakt, że w dobie Web 2.0 i mediów społecznościowych odległość przestaje mieć znaczenie: coraz mniej liczy się to, gdzie mieszkamy, a coraz bardziej nasze umiejętności i marka.

Brak reguł gry Jednocześnie odczuwalny jest brak jakichkolwiek oficjalnych wytycznych co do stawek bazowych w danych dziedzinach – rozwiązanie, które stosowane jest przez organizacje branżowe na rynku zachodnim. U nas wszystko jest umowne i „od czegoś zależy”, co niejednokrotnie okazuje się krzywdzące dla samych fotografów. Mało kto udostępnia też na swojej stronie cenniki. Niestety na dzień dzisiejszy w Polsce nie mamy żadnej organizacji, która wspierałaby i walczyła o poprawę sytuacji fotografów zawodowych. Jedynym oficjalnym zestawieniem, do którego mogą odnieść się fotografowie, jest przestarzała i dawno już nieaktualna tabela cenników ZPAF. Mamy nadzieję, że poniższe zestawienia choć trochę pomogą w zorientowaniu się, ile obecnie wynoszą średnie stawki za konkretne zlecenia fotograficzne.

• Sesja do magazynu – 1600–3500 zł (pełne prawa)

• Sesja dla studia projektowego – 2000–4000 zł lub 100–200 zł za zdjęcie z postprodukcją

• Sesja dla zagranicznego studia projektowego – 5000–15 000 zł

• Sesja dla restauracji – 1500–2500 zł/całość

• Sesja do Internetu – 500–2000 zł

• Sesja reklamowa produktu – 2500– 8000 zł + prawa na eksploatację

• Sesja reklamowa dla hotelu/dużego obiektu – 2500–10 000 zł + prawa na eksploatację

• Sesja reklamowa dla dewelopera – 3500–10 000 zł + prawa na eksploatację

• Sesja na potrzeby rynku nieruchomości – 600–1500 zł/całość

• Sesja dla klienta przemysłowego (hale produkcyjne itp.) – 2500–5000 zł

Fotografia wnętrz

W ostatnich latach dało się zauważyć istotny wzrost świadomości przeciętnego odbiorcy w temacie wzornictwa, architektury i ładu przestrzennego. Coraz większą wagę przywiązuje się do estetyki przestrzeni, czy to prywatnej, czy biznesowej. Pojawia się więcej studiów projektowych i coraz odważniejsze pomysły, które jeszcze kilka lat temu nie wychodziły poza stół kreślarski architektów, a branża związana z szeroko pojętym designem przeżywa rozkwit. Wystarczy choćby wspomnieć modę na „skandynawskie” wzornictwo, która w ostatnich latach wzięła szturmem rynek. „W mojej niszy, bo tak trzeba to nazwać, największa zmiana tak na prawdę to ilość zleceń. Da się odczuć w Polsce boom na design. Jest więcej zleceń, ale też większa konkurencja, tak ze strony architektów, jak i fotografów. Dlatego tak ważne dla mnie jest ciągłe udoskonalanie warsztatu” – mówi fotograf wnętrz i architektury Tom Kurek. Obserwujemy większe zapotrzebowanie na dokumentację poszczególnych realizacji, zdjęcia reklamowe czy nawet na profesjonalne zdjęcia nieruchomości na sprzedaż. Sama fotografia wnętrz coraz bardziej przenika się także z fotografią lifestyle’ową, o czym świadczy duża liczba publikacji internetowych, z jednej strony prezentujących przestrzenie, a z drugiej funkcjonujących w nich ludzi. Rozwijająca się blogosfera i media społecznościowe sprawiły, że dziś wnętrza to nie tylko ciekawie zaprojektowana przestrzeń, ale i historie żyjących w niej osób. Z drugiej strony fotografowie zwracają uwagę na coraz silniejszą konkurencję, wynikającą z faktu, że jest to dziedzina oferująca stosunkowo niski „próg wejścia”, a także na fakt, że stawki przez ostatnie lata zmieniły się bardzo nieznacznie lub też w ogóle i są kilkukrotnie mniejsze niż w przypadku zleceń wykonywanych za granicą. Niestety problem ten dotyczy zarówno prac komercyjnych, jak i publikacji branżowych. „Branża pism o wnętrzach jest w odwrocie, a stawki stoją lub są pomniejszane już od ponad 10 lat. Warunki współpracy też stają coraz bardziej zniechęcające” – komentuje fotograf wnętrz z wieloletnim stażem, Radek Wojnar. Pisma te działają teraz na zasadzie komisów, czyli zrób sesję na własne ryzyko, a potem, jeżeli nam się spodoba gotowy materiał, wstaw go do nas i czekaj na publikację, nierzadko rok i dłużej. O ile pismo w międzyczasie nie upadnie, możesz liczyć na zapłatę. Oczywiście dopiero po publikacji”. Coraz większą wagę przywiązuje się też do kwestii plastyki zdjęć i postprodukcji. Da się zauważyć odejście od sesji mocno „świeconych” na rzecz światła naturalnego, minimalistycznych stylizacji i nierzucającej się w oczy obróbki zdjęć. W świecie mediów społecznościowych i zalewu reklam pod każdą postacią coraz bardziej ceni się naturalność i autentyczność, także w kwestii prezentacji przestrzeni. Warto więc zwrócić uwagę, że choć ceny za poszczególne zlecenia mogą pozornie wydawać się względnie wysokie, trzeba brać pod uwagę, że praca fotografa wnętrz i architektury nie kończy się w momencie opuszczenia fotografowanego obiektu. To często długie dni spędzone na postprodukcji wybranych ujęć.

Fotografia prasowa

• Kontrakt reporterski (stała podstawa) – 2000–4000 zł (Warszawa + dzienniki ogólnopolskie) / 1500–3500 zł (dzienniki regionalne)

• Publikacja w dzienniku (ogólnopolski/tabloidy) – 100–200 zł/temat

• Publikacja w dzienniku lokalnym – 0–150 zł/temat

• Publikacja w prasie kolorowej – 50–200 zł / 100–700 zł (mniejsze vs większe tytuły)

• Publikacja w Internecie – 5–50 zł

• Pierwsza strona w dzienniku – 300–500 zł

• Okładka w magazynie (większy tytuł) – 300–1000 zł

• Okładka w magazynie (mniejszy tytuł) – 600–1000 zł

• Okładka wykreowana – 300–4000 zł

• Obsługa wydarzenia – 700–1500 zł za dzień

• Obsługa wydarzenia za granicą – 500–1600 euro/dzień

• Sprzedaż zdjęcia przez agencję – 0,50–300 zł

• Sprzedaż zdjęcie przez agencję zagraniczną – +/- 50 euro

• Reportaż dla firmy – 900–1500 zł

• Kampanie społecznie – 1000–1500 zł / zdjęcie

• Dzień zdjęciowy dla prasy zachodniej – 150–700 euro

• Reportaż zagraniczny (zlecenie z agencji) – 300 euro/dzień

• Publikacja reportażu – 700–4000 zł (górna granica w przypadku zdjęcia + tekst)

• Wyjazd reporterski za granicę – z własnych funduszy • Prelekcje na festiwalach – 1000–5000 zł

• Sesja biznesowo-portretowa – 600 zł/2 h

Choć mamy w kraju wielu świetnych reportażystów, polska fotografia prasowa nie ma się najlepiej. Od połowy pierwszej dekady XXI wieku, gdy stawki zaliczyły spektakularny spadek, a wydawnictwa zaczęły pozbywać się etatowych fotografów obserwujemy postępujące pomniejszanie się rangi zawodu fotoreportera. Kontrakty reporterskie to dziś rzadkość, a praca niejednokrotnie sprowadza się do jak najszybszego dostarczenia zdjęć z tematu, który nie zawsze trafi a do publikacji. Wpływ na zaistniałą sytuację ma oczywiście zwrócenie się branży medialnej w stronę publikacji internetowych. Dzienniki zmniejszają nakłady i wydatki na fotografię, więcej zdjęć trafi a do sieci, gdzie są wyceniane dużo gorzej, a agencje jeszcze obniżają stawki, by w obliczu dużej konkurencji sprzedać jak najwięcej obrazów. „Ostatnio jedna z agencji zaproponowała stawkę 5 zł za użyte zdjęcie. Bardzo dużo fotoreporterów odeszło z rynku prasowego, nie mogąc się utrzymać” – komentuje laureat nagrody Fotoreporter Roku 2018, Krystian Maj. Sytuacji nie poprawiają także systemy rozliczania się za zdjęcia. Agencja pobiera zwykle 50% prowizji, nie oferując przy tym żadnej podstawy i nie gwarantując zapłaty za wykonane zdjęcia. Działać trzeba więc na własne ryzyko, inwestując czas i pieniądze w temat, który może się nie zwrócić. „Codzienność wygląda tak, że możesz biegać cały dzień z tematu na temat, a zarobisz 7 zł” – mówi jeden z naszych rozmówców. Jeśli chodzi o gazety, fotografowie otrzymują zapłatę za realizację tematu, nie mogą natomiast liczyć na procent od dalszego wykorzystania przekazanych zdjęć. „Stawki za okładkę spadły z kilku tysięcy do kilkuset złotych, nawet w dużych tytułach. Redakcje nie wysyłają reporterów – sam podejmuję ryzyko i koszt, który może zwróci się przez publikacje, nagrody, sprzedaż zdjęć na przestrzeni kilku lat. Redakcje wolą kupić zdjęcia na stocku, zamiast wysyłać fotografa na trzy miesiące do Peru. Te czasy minęły bezpowrotnie. Często „internety” chcą zdjęcia za 0 zł, nawet ich nie podpisując. Generalnie, gdybym miał żyć z samej fotografii musiałbym się rozwieść, porzucić dzieci, sprzedać wszystko i żyć z dnia na dzień, jak student” – podsumowuje czołowy polski dokumentalista, który pragnie pozostać anonimowy

Fotografia sportowa …..

• Stały kontrakt – 2000–3000 zł

• Sesja dla klubu sportowego – 1000–10 000 zł (w zależności od liczby osób)

• Sesja zawodnika – 1000–2500 zł

• Obsługa dużego wydarzenia sportowego – 200–400 zł (dziennie do kontraktu)

• Publikacja zdjęcia w prasie – 20–100 zł

• Publikacja okładkowa – 50–250 zł

• Publikacja w Internecie – 5–15 zł

• Publikacja w telewizji – 100–200 zł

Fotografia produktowa/kulinarna

• Packshot produktu na białym tle + szparowanie – 5–50 zł/zdjęcie (w zależności od liczby i wielkości produktów)

• Packshot produktu ze stylizacją – 30–150 zł/zdjęcie (w zależności od liczby i wielkości produktów)

• Profesjonalny packshot odzieży (oświetlenie + manekin/duch) – 50–80 zł/zdjęcie

• Packshot w plenerze – 50–100 zł/zdjęcie

• Zdjęcie 360° – 30–80 zł

• Zdjęcia do mediów społecznościowych (5–10 zdjęć) – 200–1000 zł

• Sesja reklamowa (aranżacja, oświetlenie, postprodukcja) – 400–600 zł/zdjęcie lub 1500–5000 zł/sesja + prawa na eksploatację

• Sesja produktowa dla sklepu – 800–2000 zł/całość lub 200 zł/h

• Zdjęcia do magazynu – 200–500 zł/zdjęcie lub 500–2000 zł za sesję ze stylizacją

• Zdjęcia dla portalu internetowego – 100–200 zł/zdjęcie lub 500–1000 zł za większy materiał

• Zdjęcia dla gastronomii – 50–200 zł/zdjęcie lub 500–3000 zł za całość

• Zdjęcia do książki/wydawnictwa kulinarnego – 150–400 zł/zdjęcie

Fotografia produktu od zawsze była dość specyficzną niszą. Z jednej strony masowo produkowane packshoty, z drugiej wymagające wyczucia i warsztatu sesje reklamowe. Złoty czas dla jednego i drugiego typu zleceń z pewnością już minął. Coraz częściej poszczególne sklepy zdjęcia packshotowe wykonują same: wystarczy średniej klasy aparat i prosty stół bezcieniowy, co w perspektywie oznacza oszczędność i brak problemów logistycznych z wysyłką towaru. Nie pomaga też łatwa dostępność zdjęć w Internecie. Większość producentów oferuje własne oficjalne packshoty i to z nich najczęściej korzystają poszczególne podmioty. Dodatkowo coraz bardziej we znaki daje się grafika komputerowa, dziś wiele ze zdjęć produktowych to w rzeczywistości rendery lub grafiki wektorowe. „Jeżeli miałbym podsumować temat obecnych zarobków fotografów, to powiem krótko: jest to dno. 10 lat temu, gdy zakładałem studio, co weekend było zlecenie. Obecnie studio pracuje 2–3 razy do roku. Wszyscy biorą zdjęcia z netu, albo proszą o pomoc „fachowców” z Facebooka” – zdradza nam właściciel agencji zajmującej budowaniem wizerunku marki i produktów. „Jeden z moich znajomych zajmował się profesjonalnie zdjęciami mebli. Budował plany zdjęciowe, ustawiał te meble, szparował. Wykończyły go wizualizacje 3D po 200 zł od sztuki. Skutki tego cyrku są dla mnie zarówno negatywne, jak i pozytywne. Dawniej wszystkie zdjęcia do tworzonych materiałów musieliśmy wykonywać sami, teraz dostępnych jest mnóstwo zdjęć w sieci. Możemy je wykorzystać reklamowo i wykonać swoją pracę znacznie szybciej”. Z drugiej strony rozkwit wydają się przeżywać nisze pokroju fotografii kulinarnej czy lifestyle’owej fotografii produktowej. To często materiały tworzone pod promocję w Internecie i SM, które ze względu na konieczność stałego promowania marek nieustannie łakną nowych zdjęć. Obserwujemy też prawdziwy wysyp blogów, których autorzy recenzują najróżniejsze produkty, wielokrotnie sami zgłębiając tajniki fotografii i z czasem otrzymując propozycje współpracy dla większych fi rm. W parze ze zdjęciami idzie bowiem element rozpoznawalności w sieci, na który coraz częściej zwracają uwagę marketingowcy. „Nowe propozycje zarobku pojawiają się od klientów niezwiązanych z twoją branżą. Co to oznacza? Mianowicie fotografując żywność, można dostać propozycję wykonania sesji modowej albo na przykład reklamy dla firmy kosmetycznej” – opowiada nam fotograf kulinarna, Anna Mastalerz. „Mam poczucie, że coraz modniejsze stają się zdjęcia makro i te z czynnikiem ludzkim, gdzie pojawia się jakaś dynamika. Nie wystarczy już postawić szklanki soku i jej sfotografować. Mam nadzieję, że trend na naturalność utrzyma się jak najdłużej”. Największe stawki uzyskać możemy jak zwykle w przypadku sesji reklamowych. Jeśli chodzi o profesjonalne stylizacje i duże kampanie, zaczynają się od kilku tysięcy złotych, a drugie tyle zagwarantują nam dodatkowo płatne licencje na użytkowanie zdjęć. To jednak rynek w dużej mierze zagospodarowany przez firmy i fotografów, którzy realizacją tego typu materiałów zajmują się od wielu lat i mają grono stałych klientów.

Fotografia modowa

Fotografia modowa (znane nazwiska)

• Lookbook małej marki – 2000–4000 zł

• Lookbook dużej marki – 5000–25 000 zł

• Sesja/mała marka – 2000–4000 zł

• Sesja/duża marka – 15 000–40 000 zł

• Sesja zagraniczna – 12 000–40 000 zł

• Zdjęcie okładkowe + cover story – 2000–3500 zł

• Reklama dużej marki (nie modowej) – 5000–20 000 zł + prawa na eksploatację (nawet 20 000 zł)

• Reklama małej marki (nie modowej) – 3000–5000 zł + prawa na eksploatację

• Warsztaty fotograficzne – 2000–6000 zł Fotografia modowa (młodzi fotografowie)

• Testy modelek – barter lub 500–1000 zł w przypadku umowy z agencją

• Lookbook małej marki – 2000–3000 zł

• Lookbook dużej marki – 5000–8000 zł • Sesja / mała marka – 2000–3500 zł

• Sesja / duża marka – 3500–10 000 zł

• Zdjęcie okładkowe + sesja do cover story – 2000–3000 zł

Na rynku szeroko pojętej fotografii modowej zaszło wiele zmian. Z jednej strony łatwiejszy dostęp do sprzętu i duże pole do rozwoju, z drugiej niesamowity wzrost znaczenia zdjęć w „socjalach” i zmiana sposobu planowania kampanii – Dziś Internet jest głównym polem publikacji. To social media wyznaczają trendy. „Marki coraz częściej rezygnują z dużych sesji wizerunkowych na rzecz większej liczby mniejszych, różnorodnych sesji z wykorzystaniem szerokiego asortymentu. Jednocześnie pomnożenie liczby zdjęć nie wpływa aż tak na stawkę samego fotografa, a raczej na cenę za obróbkę” – tłumaczy Mateusz Mizgalski, agent i producent w LAF Artist Management, agencji reprezentującej takie nazwiska jak Kuba Dąbrowski, Zuza Krajewska czy Szymon Szcześniak. Media społecznościowe nie są już tylko miejscem do publikowania prywatnych zdjęć z wakacji. „Dziś to sfera, gdzie codziennie toczy się zacięta walka o „unikalnego użytkownika”. Fotografia reklamowa nabrała przez to nowego znaczenia” – zauważa Aleksandra Siwierska, specjalista ds. social media. „Użytkownicy nie chcą już widzieć idealnie zaaranżowanych scen, skąpanych w blasku lamp studyjnych. Chcą naturalnego światła, emocji i codzienności. Szukają inspiracji, ale również elementów, które bez większego problemu mogą odnieść w swoim życiu. Coś, co pozwoli im poczuć się… jak w reklamie” – podkreśla. Z jednej strony social media wychodzą więc na prowadzenie i każda z dużych marek przeznacza ogromne sumy na reklamę w Internecie, a z drugiej w wielu markach wciąż częste jest myślenie, że zdjęcia „do Internetu” powinny być tańsze. „Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak istotne są social media, a jednak wśród klientów wciąż pojawia się przeświadczenie, że to publikacje papierowe są lepiej płatne, przez co nawet duże marki potrafią zaoferować zdecydowanie zbyt niskie sumy za kontent” – mówi Mateusz Tyszkiewicz, młody fotograf modowy. Okazuje się jednak, że o „papierze” fotografowie również nie wyrażają się pochlebnie. „Wiele magazynów proponuje śmieszne stawki. Czasem wręcz głupio jest mi brać takie pieniądze za zdjęcie i proszę klienta, by przeznaczył je na cele charytatywne, twierdzi Marek Ogień, fotograf sportowo-lifestylowy.

Fotografia okolicznościowa/portretowa

Na rynku mamy dwa kierunki. Z jednej strony coraz więcej osób sięga po smartfony i potrafi pochwalić się swoim „selfikiem”. Takie osoby nie szukają fotografa, a jeśli zdecydują się na profesjonalne zdjęcia, to kierują się jak najniższą ceną” – zauważa Tomasz Zienkiewicz, fotograf portretowy znany jako Zieniu. „Z drugiej strony jest coraz większa liczba klientów, która szuka wyjątkowego, wyróżniającego się kadru, bo ma świadomość tego, że jest to coś więcej niż zdjęcie. Szukają więc fotografów, którzy mają wyróżniający się styl i są w stanie za to dobrze zapłacić”. Największy segment fotografii okolicznościowej to oczywiście zdjęcia ślubne. Tu widać przepaść między cenami w stolicy i resztą kraju. O ile w Warszawie stawki za całodzienny reportaż ślubny oscylują na poziomie 3000–4500 zł, poza miastem wygląda to nieco inaczej. W ankiecie przeprowadzonej na grupie Boring Workshop wzięło udział ok. 500 fotografów z całej Polski. 65% deklarowało, że za całodzienną obecność na przygotowaniach, ceremonii i weselu liczy sobie poniżej 3500 zł. 26% wskazało na kwotę 3500–4500, 7,5% na 4500–5500 zł, a zaledwie 1,5% powyżej 5500 zł. Jednocześnie coraz popularniejsze stają się tzw. destination wedding, czyli wyjazdy na zagraniczne zlecenia ślubne. Z jednej strony mamy więc wielu fotografów ślubnych pracujących za stawki poniżej 3500 zł, a z drugiej, szczególnie w dużych miastach, coraz mniej dziwią kwoty powyżej 6000 zł. Bardzo popularne są też sesje rodzinne, tak różne od tych sprzed 5–10 lat. Coraz więcej klientów decyduje się na naturalne zdjęcia w ich codziennym otoczeniu. „Największym atutem sesji rodzinnych jest wymóg cykliczności. Dzieci rosną w takim tempie, że jedna sesja rocznie to minimum. Co ciekawe, dostrzegają to także klienci. Fotograf, który będzie w stanie przekonać do siebie daną rodzinę, może liczyć na stałe źródło dochodu” – zauważa Jacek Siwko, fotograf, autor podcastów „Niezłe aparaty”. Zanim jednak dojdzie do sesji rodzinnej, pojawia się jeszcze moment tak istotny dla rodziców: narodziny dziecka, często pierwszego. O ile za granicą coraz częściej słyszy się o sesjach zdjęciowych podczas domowego porodu, o tyle w Polsce usługa ta jest jeszcze bardzo mało popularna, w przeciwieństwie do tak powszechnych sesji noworodkowych. „Model rozliczenia sesji noworodkowych to prawdziwy majstersztyk. Ich cena jest znacznie niższa niż pozostałych z kategorii zdjęć rodzinnych, ale to wcale nie oznacza, że fotograf mniej na niej zarabia. Fotografowie w cenie sesji oferują kilka ujęć, ale klienci mogą tę liczbę modyfikować, zamawiając kolejne ujęcia. Kto potrafi oprzeć się urokowi galerii?” – pyta Siwko. Są jeszcze chrzciny, zdecydowanie słabiej rozreklamowana usługa niż zdjęcia ślubne. „Niewątpliwie jest to jedno z prostszych zleceń. Model zawsze dobrze wychodzi. Nie trzeba się przejmować, że płacze w decydującym momencie. Mniejsza presja niż w dniu ślubu i przede wszystkim krótszy wymiar czasowy. W przypadku chrzcin szuka się raczej kogoś z bliższej okolicy, co niekoniecznie ma miejsce w fotografii ślubnej.

Tomasz Zienkiewicz – Fotograf portretowy

Obserwuję dwa podejścia: jedno to konkurowanie ceną i częste promocje, które pokazują, że nasz czas oraz praca, jaką wkładamy w sesje i retusz, nie są tak wartościowe; drugie to praca nad stylem i świadome inwestowanie w swoje portfolio oraz warsztat i wyższa wycena. To, którą drogę wybrać, zależy od rynku, na jakim pracujemy oraz osobistych preferencji. Jednak to pierwsze podejście niestety często prowadzi do walki z innymi fotografami o klienta, frustracji, współpracy z klientami kłótliwymi (bo wrażliwymi na cenę), oraz – co chyba najgorsze – do wypalenia się pasji. Zawsze starałem się trafi ać do tej drugiej grupy klientów. Jestem przekonany, że znacznie lepiej jest robić to, co się lubi dla osób, które potrafią to docenić, niż konkurować ceną.

Jacek Siwko Fotograf ślubny

Ostatnie lata to wzrost poziomu zdjęć ślubnych. Są znacznie ciekawsze wizualnie. Mamy coraz więcej fotografów oferujących przyzwoity poziom usług. Z tego tytułu zdjęcia są coraz droższe, ale jednocześnie stała się ciekawa rzecz: cena za fotografów, których sam zatrudniłbym na swoim weselu, zaczyna się od 4000 zł. Jeszcze kilka lat temu za ten poziom zdjęć musiałbym zapłacić 5000 zł, a nawet więcej. Po części wiąże się to z dostępnością warsztatów: dzięki nim coraz więcej osób fotografuje świadomie i robi to na dobrym poziomie

• Reportaż ślubny (średnia półka) – 2500–3500 zł

• Reportaż ślubny (znane nazwiska) – 4000–8000 zł

• Sesja plenerowa (w Polsce) – 700–1200 zł

• Sesja narzeczeńska – 400–800 zł

• Sesja rodzinna – 400–800 zł

•Sesja brzuszkowa – 300–600 zł • Chrzciny – 400–900 zł

• Chrzciny + przygotowania i lunch – 600–1400 zł

• Komunia (jedno dziecko) – 600–1000 zł

• Portret (headshot) – 100–300 zł/osoba

• Sesja korporacyjna – 200–500 zł/osoba

• Sesja na stronę WWW – 500 zł/5–10 zdjęć

Fotografia koncertowa/eventowa

Znakiem naszych czasów jest to, że znacznie bardziej liczy się „tu i teraz” niż jakość. News czy relacja żyje bardzo krótko, często raptem 24 godziny, czyli tyle, ile zdjęcie czy filmik wrzucone na Instagram Stories. „Któregoś razu na festiwalu muzycznym Orange zostałem zatrudniony jako fotograf przez firmę obsługującą strefę dużej marki alkoholowej. Otrzymałem stawkę godzinową i wytyczne… właśnie do zdjęć na Instagram Stories” – wspomina fotograf Gabriel Gmurczyk. „Polecenie: pokazywać strefę (zaznaczyć, że dużo się dzieje, widać ciekawych ludzi), ciepłe kolory, jedno story na 30 minut oraz specjalne hashtagi. Zdjęcia robiłem nie aparatem, a najnowszym iPhonem, którego mi udostępniono” – dodaje. Fotografia klubowa określana jest jako ciężki rynek. Wielu właścicieli klubów nie zdaje sobie sprawy z tego, że zdjęcia relacjonujące ich imprezy są podstawą do promocji klubu. „Oszczędzają na tym, jak tylko się da. Wymagają wysokiej jakości materiału, a dyskusja o większych stawkach nie jest taka łatwa. Jako fotograf przez lata miałam styczność zarówno z tymi mądrzejszymi, jak i mniej rozsądnymi pracodawcami” – opowiada Aleksandra Siwierska, fotograf. „Praca do najłatwiejszych nie należy: po pierwsze, czas pracy od północy do 3–4 rano, a po drugie, często wiąże się z użeraniem się z nietrzeźwymi ludźmi”. Fotografia eventowa to nie tylko kluby, koncerty i festiwale muzyczne, ale także wszelkiego rodzaju wydarzenia firmowe. Fotograf zatrudniany jest przez firmy nie tylko z okazji ważnych konferencji – zdjęcia potrzebne są również z rozmaitych imprez i bali dorocznych. Pozostają jeszcze targi, które mogą być zarówno jedno-, jak i kilkudniowe, a stawka godzinowa za jednodniowe targi jest nieco wyższa niż za te trwające dłużej. Oczywiście w przypadku tego typu zdjęć do podanych cenników dochodzą zawsze ceny dojazdu: liczone często za kilometr od miejsca zamieszkania fotografa oraz ewentualny nocleg. „Są również takie wydarzenia jak imprezy studenckie, bale licencjackie, magisterskie czy połowinki. Tutaj miałam mały monopol w Poznaniu przez to, że dużo działałam w samorządzie studenckim, który organizował tego typu imprezy” – wspomina Siwierska. „Zdjęcia robiłam zarówno w trakcie studiów, jak jeszcze po ich zakończeniu. Miła, przyjemna i szybka robota. 4–5 godzin pracy za 1000–1200 zł w zależności od liczby osób”. Z kolei fotografia stricte koncertowa to ciągle rynek stawiający pasję ponad biznesem. „Przynajmniej tak powinno być w założeniu. Najczęściej jednak pasja przesłania wszystko inne, a nieświadomość możliwości zarobku skutkuje pracą za darmo. To powoduje, że jest to jedna z tych gałęzi, w której ogrom fotografów traktuje możliwość wykonania pracy jako wynagrodzenie” – zauważa Adam Jędrysik, fotograf z 13-letnim doświadczeniem koncertowym. „Jak inaczej nazwać sytuację, w której akredytacja jest wystarczającym honorarium? Jest przecież koniecznym elementem wykonania pracy. Dziś, w czasach, gdy profesjonalny sprzęt jest już dostępny nie tylko dla profesjonalistów, wykonać dobre technicznie zdjęcie nie stanowi problemu. Sprzęt jednak Fotografia koncertowa/eventowa nie zastąpi kreatywności. To widać w galeriach koncertowych: masa jednakowych obrazków pokazujących jednakowe sytuacje w jednakowo prosty sposób. Trendy? Wejść do fosy i przez trzy utwory strzelać w artystów. Patrząc na wyniki tych działań, widzę kilka, dosłownie kilka osób w skali światowej, którym chce się kombinować i kopnąć w wiaderko wizualnej stagnacji. Generalnie jednak wciąż większość stanowi nużący, nieprzemyślany banał… To chyba najdłużej trwający i najbardziej zakorzeniony trend” – wskazuje Jędrysik

• Konferencja firmowa – 1000–2000 zł/ dzień, lub 150–300 zł/h + koszty dojazdu

• Koncert małego zespołu (galeria) – 400–700 zł

• Koncert dużego zespołu (galeria) – 800–1500 zł

• Duży festiwal – 1500 zł/dzień

• Mały festiwal – 600–1400 zł/dzień

• Backstage na planie filmu/klipu – 1000–1500 zł/dzień

• Obsługa eventu za granicą – 2000 zł/ dzień, 600–800 euro/dzień (zagranica, pełne prawa)

• Fotografia klubowa – 150–250 zł/h • Imprezy firmowe/okolicznościowe – 700–1500 zł/dzień

• Obsługa targów – 700–1500 zł/dzień (do 2500 zł w Warszawie)”

Żródło: Dygital Camera Polska, autorzy: Julia Kaczorowska i  Maciek Luśtyk  

Jestem pod wrażeniem kwot jakie podały w tym artykule…….muszę zmienić swój cennik, chociaż u mnie na “prowincji” takie koszty to kosmos. Chociaż jak to powiedziała kiedyś jedna z Pań fotograf ….ludzie nie kupują Twoich prac,  bo jesteś drogi lub tani, tylko dlatego, że robisz wyjątkowe zdjęcia…. Święta racja, tylko żyć trzeba, nie tylko w “……wielkim mieście”