Kompletnie nie miałam ostatnio weny do pisania, a jako, że noszę znamiona artystki, nigdy nie zmuszam się do czegoś kreatywnego, bo wiem, że nie przyniesie to pożądanych efektów.
Jednak 3 tygodniowa choroba sprawiła, że garnę się do wszystkiego ze zdwojoną potrzebą i emocjami..a dyskusja z kilkoma znajomymi z tzw “branży’ podsunęła mi temat dzisiejszego wpisu.
Zawsze śmieszyły mnie “tajemnice” dotyczące sesji płatnych wśród modelek. Tego, jak usilnie bronią listy swoich kontrahentów, stawek, przebiegu sesji. Bardzo mocna opinia, jakoby modelki były niezbyt rozgarnięte niestety często się potwierdza. Nie od dziś wiadomo, że to co najpilniej strzeżone,  najczęściej wypływa na światło dzienne. I czego tu do licha bronić, ukrywać, spiskować?
Nie sądzę, żeby mojego bloga namiętnie czytały kobiety, no może prócz tych, które szalenie mnie “uwielbiają” wskakują z nadzieją, na wyczytanie o jakimś nieziemskim numerze, który wykręciłam, albo co smaczniejsze, komu “dałam dupy”, ale być może pomoże to komuś rozwiać wątpliwości, a tym spoza fotograficznego kręgu przybliży temat.
Często znajomi pytają mnie po cholerę mi te zdjęcia? Nie wiszę przecież na przystankach autobusowych z wydłużonymi nogami, nie można mnie oglądać nawet na wybiegu w Radomiu. Czasem jakaś wystawa, kilka albumów. Wcześniejsze komercje uważam za niebyłe, bo było to x lat  i 15 kg temu.
Prócz tego, że robię to oczywiście z czysto egoistycznych i ekshibicjonistycznych pobudek, ma to też nieco głębszy wyraz, a mianowicie widzę w tym jakiś swój cel, swoją mowę ciała, swój bunt, swoje postrzeganie świata.
Nie mniej jednak można na tym i należy zarabiać. Pod warunkiem, że jest się w tym dobrym.
Czy jestem? Nie, nie napiszę teraz, że nie mnie to oceniać..To kompletnie nie w moim stylu.
Tak, jestem w tym dobra. To jedna z ważniejszych cech, dzięki którym wybierają mnie fotografowie-hobbyści. Niewymuszona i naturalna pewność siebie, granicząca trochę z zuchwałością.
Dziewczyny bardzo często popełniają jeden zasadniczy błąd. Nie są zbyt pewne siebie, nie dbają o swój PR, nie wiedzą czym jest marketing własnej osoby. Nikt nie chce pracować z kimś, kto nie da mu gwarancji na udany wynik. Nikt nie lubi na starcie przegrywać. Kokieteria? Zarozumialstwo? Cwaniactwo? Tak, trzeba mieć tego wszystkiego po trochu, by osiągnąć cel. A celem nie powinna być sama w sobie sesja. Nie ta jedna. Cel powinien być szerszy, przyszłościowy. Skoro ten pierwszy raz będzie ok, to taki ktoś wróci do nas-drugi, trzeci, czwarty..
Drugi bardzo istotny, nagminnie obserwowany przeze mnie błąd, który popełniają modelki to wysyłanie informacji, jakoby były zainteresowane współpracą, ale oczywiście to kosztuje..
Co do chuja? To chyba nie ta kolejność. Nie chodzi o to by gonić, ale by dać się złapać, z przeświadczeniem, że ów fotograf wybrał najlepiej jak mógł i dostanie to czego oczekiwał. Zdesperowane kopiuj-wklej jest absolutnie niepożądane.
Skoro Cię już znalazł i zaproponował współpracę, a w jednym ze zdań dostrzeżesz wyraz płatna, nie całuj delikwenta po internetowych stopach okazując mu wdzięczność, że właśnie zapłacił ci połowę czynszu. Zwyczajnie podziękuj za zainteresowanie i przejdź do omawiania szczegółów. Najszybciej jak to możliwe zaproponuj przejście na telefon, ustal warunki, sprawnie, konkretnie i co najważniejsze, bez przesuwania terminów w nieskończoność.
Bardzo często spotykam na tak zwanych prywatnych sesjach ludzi poważnie majętnych. Niejednokrotnie sami by wzbudzić zaufanie wykładają się jak na tacy, więc nie trudno sprawdzić z kim ma się do czynienia. Największy błąd jaki można wtedy zrobić to naciąganie stawek. Bo przecież go stać.Jeśli będzie zadowolony dopłaci ekstra, albo zaprosi znów, ale jeśli po czasie zorientuje się, że koleżanki o podobnym doświadczeniu mają 2 razy niższe stawki, wierz mi, już nigdy nie dostaniesz od takiego kogoś zlecenia.
Często pod koniec sesji dostaje pytanie, “słuchaj, a mogłabyś mi kogoś dobrego polecić?”. Skoro ja je dostaję, to zakładam, że i inne dziewczyny również. Jeszcze nigdy nie usłyszałam od nikogo, żeby poleciła mnie jakaś “koleżanka” modelka.
Błąd. Nie mówię, żeby zasypywać tu od  razu listą wszystkich znanych ci modelek, ale jeśli rzetelnie i zasadnie uznasz, że ktoś zasługuje na rekomendacje, bo zwyczajnie jest dobry w tym co robi, podaj nazwisko czy dwa. Zdarza mi się, że polecam dziewczyny, których prywatnie nie do końca ogarniam(żeby nie napisać, że nie lubię), ale nie widzę związku. W końcu polecam kogoś na sesje zdjęciową, a nie na randkę.
I ostatnie, właściwie jedno z ważniejszych chyba zagadnień.
Dyskrecja.
Dziewczyny mają z tym problem. I nie mam na myśli tu krycia nieodpowiedniego zachowania, ale rzucenie niezbyt wybrednym żartem podczas sesji, nawet jeśli nie jest w twoim klimacie, nie obliguje cię do tego, byś nazajutrz całemu światu obwieściła, że pan x to największy zboczeniec jakiego znasz i kategorycznie nie polecasz. Wiadomo, we wszystkim trzeba znaleźć balans, ale omawianie szczegółów sesji, albo co gorsze koloryzowanie ich jest słabe. Sama doskonale wiem jak to jest kiedy słyszy się o sobie tom legend. Bardzo często tacy fotografowie, to jak wspomniałam majętni, poważni ludzie. Znając ich nazwisko przy podpisywaniu umowy, z pewnością nie życzą sobie, by mówiono potem, że na sesji wypił o szklankę whisky za dużo, albo pożalił się na żonę…
Nawet jeśli to prawda, należy to zachować dla siebie.
Na koniec jeszcze coś co mnie prywatnie, absolutnie odrzuca. Wypowiadanie się na temat innych modelek stawiając się tym samym na piedestale…
Ta daje dupy, a ta musi nakładać na ryj fotoszopa, żeby w ogóle wyjść z domu, ta była z tym i tym fotografem, a jeszcze inna jest głupia jak but. O ile ploteczki w gronie zaprzyjaźnionych fotografów/ludzi ze środowiska są raczej na porządku dziennym, w mniejszym czy większym stopniu i można w tym uczestniczyć bądź nie, to oczernianie konkurencji jest zwyczajnie prostackie i nieeleganckie. Nawet jeśli padnie pytanie o daną osobę, zamknij paszczę, odpowiedz, że znasz/kojarzysz i nic więcej..Odejmie Ci to niepotrzebnej dyskusji i uchroni od opinii zwykłej plotkary i zazdrośnicy:)Dla przykucia uwagi 2 zdjęcia z tzw “chałtury” z człowiekiem, którego znam od wielu lat i bardzo lubię z nim współpracować.

Fotografował : euroakt